Polityka cookies
Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych oraz utrzymania sesji użytkownika po zalogowaniu. więcej informacji
Login
Hasło
 
 

Aktualności » Łobez.

Data publikacji: 2017.04.05 15.15.03
Zbliża się Gala Sportu, Twoje „dziecko”, które organizujesz od pierwszego wydania. Galę, którą zazdroszczą mieszkańcy ościennych powiatów i zapewne nie tylko. Choć organizatorem jest Starostwo Powiatowe w Łobzie tajemnic ą poliszynela jest, że nadal współorganizujesz to wspaniale sportowe wydarzenie. Dziś już nie wyobrażamy sobie, aby Gala Sportu odbyła się bez olimpijczyków. Kto w tym roku zagości w łobeskiej hali sportowej?


-To już X jubileuszowa Gala. Odbędzie się 21 kwietnia, rozpoczęcie o godz. 18.30. Zaprosiliśmy takich znamienitych gości jak: Adam Małysz, Apoloniusz Tajner, Grzegorz Lato, dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Kucharski, czekamy z nadzieją na Irenę Szewińską, Andrzej Józkowiak, oprócz tego nasi sportowcy z naszego województwa: Monika Pyrek, Olgierd Moskalewicz, Maciej Stolarczyk, Henryk Wawrowski, Wojciech Matusiak, Rajmund Zieliński, Ryszard Fornalczyk – wielokrotny mistrz olimpijski wparaolimpiadzie. Gala będzie trochę wspominkowa. Nie chcieliśmy szukać kogoś nowego, bardziej zależało nam na tym, żeby byli ci, którzy byli już tutaj, oprócz Adama Małysza, którego staramy się zaprosić od kilku lat i do tej pory nie udawało się. Zgodnie z planem Gala powinna odbywać się w Radowie Małym, ale w związku z tym, że jest to jubileuszowa i zapewne będzie bardzo duże zainteresowanie, to łatwiej logistycznie będzie zrobić to w Łobzie.


Przypomnij jak było na początku. Gdzie odbyła się pierwsza Gala Sportu?

Pierwsza,
druga i trzecia odbywa ły się w Łobzie. Dopiero po trzeciej Gala Sportu zaczęła być organizowana w poszczególnych miastach powiatu: Resku, Węgorzynie, Radowie Małym i tak dalej. Ostatnia obyła się w Resku. Mam swój udział przy organizacji wszystkich Gal, najmniej w tamtym roku, bo nie było za bardzo czasu. W tym roku oczywiście 99 proc. organizacji spoczywa na Starostwie Powiatowym, ale wykorzystując swoje znajomości, pomagam, tym bardziej, że jestem przewodniczącym Powiatowej Rady Sportu. Z tytułu pełnionej funkcji powinienem pomóc i pomagam. Mam nadzieję, że przy okazji jubileuszu zjawią się również osoby, które przysłużyły się przy tej Gali jak: Zdzisław Bogdanowicz, Janusz Łukomski, Jan Michalczyszyn, Kazimierz Mikul, nie zjawi nam się ś.p. Mirosław Budzyński - to osoby, które zawsze najwięcej pracowały, pomagały przy Gali. Zaprosiliśmy szefów wszystkich związków, bo tak naprawdę dobrze żyjemy i ze Szkolnym Związkiem w Szczecinie i z LZS-em i z TKKF-em i z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Na pewno przyjadą ludzie ze Związku Koszykówki. Gala będzie troszeczkę inna, niż dotychczas, ale to już ludzie sobie przyjdą i obejrzą. Oprócz tego będą oczywiście artyści.

Co Gala bez artystów byłaby warta? Będą tancerki ze Szczecina, występowały kiedyś w Dobrej. Oprócz tego wystąpi Przemek  Radziszewski, który będzie śpiewał operę, żeby zmienić styl. Przyjedzie też Liber z nową wokalistką. Z pewnością niewymieniłem wszystkich, którzy u nas się zjawi ą. Zanim nie zaczęliśmy robić Gali, nigdy wcześniej Łobez nie gościłzłotego medalisty olimpijskiego. Pierwszy, który do nas przyjechał nie był Polakiem, to był Petr Nemec. Gościł u nas podczas drugiej Gali. Przywiózł złoty medal olimpijski z Moskwy jeszcze z reprezentacji Czechosłowacji. Trzymałem ten medal w ręku, było to dla mnie wielkie wyróżnienie. Największa gwiazdą była oczywiście Irena Szewińska, która zdobyła siedem medali olimpijskich, w tym trzy złote, 10 rekordów świata, miała 26 mistrzostw Polski.



Tak wybitnego sportowca ciężko jest zaprosić skądkolwiek. Jeszcze jest Adam Małysz ale nie jest aż tak utytułowany, ma cztery medale olimpijskie, ale wszystkie srebrne.
Był u nas dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Kucharski w wioślarstwie, z mistrzów olimpijskich gościliśmy jeszcze Lecha Banika i Fornalczyka, który w paraolimpiadach zdobywał złote medale. Byli mistrzowie,  wicemistrzowie olimpijscy jak Andrzej Józkowiak, czy Stanisław Stecyk zapaśnik, byli mistrzowie świata jak Monika Pyrek, jak Dariusz Adamczuk, łącznie było u nas około 60 olimpijczyków, jeśli nie więcej. Od 10 lat gościmy w Łobzie bardzo dużo olimpijczyków nawet nie z okazji Gali, bo przecież organizujemy również Gwiazdeczki Olimpijskie, na które olimpijczycy przyjeżdżali.


- Mówimy o tym, co my, jako widzowie sami możemy zaobserwować, ale zdradź nam kulisy. Mało osób bowiem wie, że wszyscy olimpijczycy, którzy przybyli do Łobza czy to z okazji Gali Sportu, czy Gwiazdeczek Olimpijskich, przybyli za darmo.

Tak,
to prawda. My z naszej strony nic nie płacimy olimpijczykom za to, że do nas przyjeżdżają. Był jeden taki przypadek olimpijczyka, który chciał pieniądze za przyjazd, ale uważam, że olimpijczyk jest dobrem narodowym, dlatego płacimy mu emeryturę, że jest coś winien dla narodu. Wszyscy to rozumieją, ale wyjątki zdarzają się. W takim przypadku rezygnujemy z usług takiego olimpijczyka.

-
Opowiedz w jaki sposób udało Ci się sprawić, że Irena Szewińska przyjechała do Łobza. Należy do najbardziej utytułowanych polskich sportowców i najwybitniejszych lekkoatletek w historii, a Tobie udało się zaprosić ją do Łobza, tym bardziej, że to był gorący okres w dziedzinie sportu. Jak to zrobiłeś?

-
O 3 w nocy zadzwonił do mnie Bogusław Mamiński z Japonii i dał mi do p. I. Szewińskiej numer telefonu. Udało mi się dodzwonić. Oczywiście w Polskim Związku Lekkiej Atletyki i w Polskim Komitecie Olimpijskim kazali mi na e-maila pisać, a ja wiem, że to nie daje skutku, z człowiekiem trzeba rozmawiać. Udało mi się dodzwonić, to było krótko przed olimpiadą w Vancouver. Powiedziała, że nie ma czasu, nie ma terminów i ma jeden weekend wolny, pierwszy po olimpiadzie. Nie wie czy przyjedzie. Rozłączyła się i tyle ją słyszałem. A tutaj zorganizowałem wszystko pod Irenę Szewińską i wszystkim mówiłem, że przyjedzie. Podczas ostatniej konkurencji biegowej wręczała złoty medal Justynie Kowalczyk. Dzień później skończy ła się olimpiada, a tydzień później była Gala Sportu w Resku. Zarezerwowałem w samolocie dwa miejsca, że gdyby powiedziała, że dawno nie było jej w domu i że chce być z mężem, powiedziałbym – to proszę lecieć z mężem. Zarezerwowałem jej samolot w Warszawie a dodzwoniłem się w… środę, w piątek była Gala. I Szewińska powiedziała: „Ma pan szczęście, bo zgubiłam telefon w Kanadzie i właśnie odzyska łam numer”. A ja dzwoniłem cały czas. Powiedziałem, że dzwoniłem przed olimpiadą, że zapraszam do Łobza, a ona: „Panie, ja dopiero wróciłam z Kanady, jestem zmęczona, nie mogę”. Odparłem: „Królewno, ja proszę, nie tylko na świecie Panią kochają, w takich małych miejscowościach też Panią kochają. Ja Pani wykupiłem samolot”. W odpowiedzi usłyszałem: „Ale ja dawno z mężem nie widziałam się, więc ja na to: „Ale ja dwa miejsca wykupiłem, mąż może też przyjechać”. Odparła, że da mi odpowiedź na drugi dzień czyli w czwartek, w piątek Gala… W czwartek zadzwoniła do mnie Pani Irena Szewińska i powiedziała: „Dobrze, ja nie wiem jak Pan to zrobił, ale przyjadę”. Spytałem, czy będzie jechała sama czy z mężem. Odparła, że sama. W piątek rano nie wierzyłem, że będzie jechać, więc zadzwoniłem do mojego syna do Warszawy i powiedziałem – „Lecisz samolotem do Łobza”. Mój syn pyta: „Po co? Tato?” Ja do niego – „Żebyś mi powiedział czy Pani I. Szewińska siedzi w samolocie”. Rano, godzina szósta, samolot z Warszawy, dzwoni mój syn i mówi: „Tato, zrobiła cię w Karola, jej tu w ogóle nie ma”. Dzwonię do Pani Ireny Szewińskiej, co mi już zależy? A ona, jakby wyczuła sytuację i mówi do mnie: „Niech się pan nie denerwuje, piję kawę w kawiarni”. Przyleciała. Pojechałem po naszego szczególnego gościa do Goleniowa wraz z Grzegorzem Urbańskim. Gdy wyszła przed dworzec lotniczy w Goleniowie, to taksówkarz wyszedł przed nią, klęknął na kolana i pyta się, „czy to pani królowo jest?” Na kolanach przed nią klęczał. Gdy już jechaliśmy samochodem Pani I. Szewińska była obrażona. Grzesiek zapytał się, żeby zagaić rozmowę: „A Pani to często na takie imprezy jeździ?” Odparła: „W ogóle”.  Odburknęła nawet. Wtedy powiedziałem: „Pani Ireno. Coś Pani powiem. Dzisiaj dla tej naszej miejscowości, dla naszego powiatu, dla Reska, jest najważniejszy dzień w życiu. Dla Pani może to nie jest ważny dzień. Ale dla tych dzieciaków, dla nas, jest Pani królową. My będziemy dumni, że Pani jest u nas, a Pani taka zła”. Przeszło jej. Zajechaliśmy na stadion, zrobiliśmy zdjęcia przy Światowidzie. Gdy wjechaliśmy na stadion, to gospodarz aż zaniemówi ł. Nie mógł się odezwać, nie mógł uwierzyć, że patrzy na nią. Pojechaliśmy do Bełcznej do Pani Niny Szuby, byli samorządowcy. Odbyło się piękne spotkanie z bardzo mądrą osobą. Okazało się że Pani I. Szewińska wybierana jest zawsze jako pierwsza delegatka do olimpiad, cieszy się wielkim szacunkiem na świecie. Po Gali, we wtorek, zadzwoniła Pani Irena Szewińska i powiedziała do mnie, że to była najpiękniejsza impreza, na jakiej była. Nie ta w Vancouver, gdzie było 80 tys. osób, tylko Resko. Od tamtej pory zawsze składamy sobie życzenia, dzwonimy do siebie. Powiedziała, że jeśli w tym roku będzie miała czas, to przyjedzie. Uważam, że to jest coś wspania- łego, gościć takiego człowieka.

-
Próbowałeś też zaprosić Adama Małysza, który często gości na poligonie drawskim. Teraz też próbujesz, czy jest szansa?

Adam
Małysz jest niedostępny, nie da się zdobyć do niego numeru telefonu. Ale poznaliśmy jego rodzinę. Należymy do Klubu Sportowa Polska i poznaliśmy osobę z rodziny A. Tajnera. Powiedzia ła, że pomoże nam, aby A. Małysz przyjechał. A. Tajner powiedzia ł, że będzie na 100 proc. a wraz z nim i Adam Małysz. Mam nadzieję, że nas odwiedzi. W tamtym tygodniu dzwoniłem, usłysza łem, że będą.

Mam nadzieję, że przyjedzie. Chciałbym tu dodać, że są sportowcy, tacy jak Henryk Wawrowski, który, jeśli będzie, to będzie miał zaliczone wszystkie Gale. Był jako jedyny na wszystkich dziesięciu Galach. Myślę, że sportowców to on jedyny.
Zapraszam Państwa bardzo serdecznie na X Galę Sportu w Łobzie.
Myślę, że będzie się podobać.


- Dziękuję za rozmowę

Magdalena Mucha
















Komentarze
Komentarzy: 0
Komentarzy: 0